Budzę się zwykle około 6 rano, a raczej budzą mnie odgłosy dochodzące z ulicy. Śpię przy otwartym oknie, a to oznacza, że szybko mogę nie zasnąć, będę budzić się w nocy i wcześnie wstawać. Wszystko za przyczyną tętniącej życiem ulicy. W nocy z głębokiego snu budzą mnie, a raczej wyrywają z łóżka i stawiają na równe nogi, kierowcy szybko jadących aut z muzyką włączoną na maxymalną moc. Budzą mnie też mewy jakby krzyczały "daj, daj, daj..." i kłóciły się o coś. Przylatują tu z nad morza i zastanawiam się, czy nie są skuszone zapachem (a raczej smrodem) ryb z pobliskiego sklepu, targowisk. Ich głosy mogą naprawdę przerazić. Pierwszy raz miałam wrażenie, że gram w filmie Hitchocka "Ptaki". Było ciemno, coś wrzeszczało, a ja nie wiedziałam czy śnię czy to jawa. Rano słyszę odgłosy zamiatania ulicy. Przynajmniej kilkanaście razy sprzątająca brygada uderza szufelką w kosz ze śmieciami. To dobry znak, bo ulica będzie czysta. Pote...