Przejdź do głównej zawartości

Posty

La rivista.

Od kilku miesięcy mamy na polskim rynku czasopismo poświęcone Italii. W ostatnim, drugim numerze możemy też przeczytać artykuł o Sycylii.  http://larivista.pl/

Sycylijczyk w Lublinie.

    Kilka lat temu dostałam prezent imieninowy - bilet do teatru Puppi w Palermo. Z radością wspominam ten niezwykły prezent, bo wywarł na mnie tak duże wrażenie, że pamiętam go do tej pory. Nie mam na myśli biletu, ale spektakl lalkowy, średniowieczny poemat o walce, miłości, honorze. Wspominam o tym dlatego, że dzisiaj ponownie miałam przyjemność wysłuchać tę samą opowieść. Tym razem Sycylia zawitała do Lublina.     28 listopada opowieści Mimmo Cuticchio z Palermo można było wysłuchać i w Lublinie w Ośrodku Brama Grodzka Teatr NN w ramach międzynarodowego festiwalu "Spotkania z opowiadaczami świata". Godzina słuchania i opowiadania "Pieśni o Rolandzie" minęła jak kilka minut!Było przyjemnie i po włosku! Tegoroczne święto Santa Rosalia i widowisko słowno-wizualne poświęcone patronce Palermo prowadził  Mimmo Cuticchio.                   Mimmo urodził się w 1948 roku. Jego ojciec był artystą i dyrekt...

Tam, gdzie zawsze powracam - Cefalu.

          Cefalu to urocze miasto na północy Sycylii, które odwiedziłam kiedyś jako pierwsze po Palermo. Miasto tak mnie urzekło, że zawsze co roku odwiedzam je pod koniec pobytu na Sycylii. Stało się to już tradycją.          Do Cefalu pojechałam pociągiem. Bilet z Palermo to koszt 5 euro, podobnie jak autobusem. Miasto nie jest duże, a zwiedzić go można wędrując główną ulicą od stacji pociągów i idąc aż do wybrzeża. Tym razem pobyt tutaj postanowiłam rozpocząć od spaceru jego uliczkami tak, aby przypomnieć sobie i poznać na nowo miejsca, które kiedyś skradły kawałek mego serca.            Wybrukowane uliczki, kwiaty w wielkich donicach na schodach wąskich, bocznych uliczek oraz dziesiątki butików z artystycznymi przedmiotami i rzemiosłem przywiodły mi na myśl Taorminę. To miasto jest rzeczywiście podobne do najbardziej lubianego przez artystów i turystów miasta na Sycylii - Taorminę. Z wielką przyjemno...

Przed południem.

      Budzę się zwykle około 6 rano, a raczej budzą mnie odgłosy dochodzące z ulicy. Śpię przy otwartym oknie, a to oznacza, że szybko mogę nie zasnąć, będę budzić się w nocy i wcześnie wstawać. Wszystko za przyczyną tętniącej życiem ulicy. W nocy z głębokiego snu budzą mnie, a raczej wyrywają z łóżka i stawiają na równe nogi, kierowcy szybko jadących aut z muzyką włączoną na maxymalną moc. Budzą mnie też mewy jakby krzyczały "daj, daj, daj..." i kłóciły się o coś. Przylatują tu z nad morza i zastanawiam się, czy nie są skuszone zapachem (a raczej smrodem) ryb z pobliskiego sklepu, targowisk. Ich głosy mogą  naprawdę przerazić. Pierwszy raz miałam wrażenie, że gram w filmie Hitchocka "Ptaki". Było ciemno, coś wrzeszczało, a ja nie wiedziałam czy śnię czy to jawa.         Rano słyszę odgłosy zamiatania ulicy. Przynajmniej kilkanaście razy sprzątająca brygada uderza szufelką w kosz ze śmieciami. To dobry znak, bo ulica będzie czysta. Pote...

Kino pod gwiazdami.

      Dzień spędziłam na plaży. O 21 wybierałam się do kina pod gwiazdami na komedią z udziałem uwielbianych przez Sycylijczyków aktorów Ficarra i Picone. Trudno było wrócić z Mondello. Na autobus czekałam godzinę i tak nie przyjechał. Strajki. Wsiadłam wreszcie w inny i dotarłam do stadionu. Przy okazji zobaczyłam jak wygląda z zewnątrz. Potem jeszcze dwie przesiadki (na szczęście coś jechało), szybka kąpiel i kolacja i jadę do kina. Film wyświetlany był w najnowszej galerii sklepów w Palermo "Conca              d' oro". Jedzie się tam w kierunku Sferacavallo. Tłum ludzi zgromadził się w kinie pod gwiazdami. Tak. Oglądaliśmy go na świeżym powietrzu, pod gołym i naprawdę nieco gwiaździstym niebem. Publiczność przybyła licznie, pewnie dlatego, że film nie był biletowany. Dotarłam tuż przed 21 i nie było już miejsc. Policzyłam, że na zaproszenie galerii odpowiedziało ponad 400 osób. Przybyły całe rodziny. Byli też starsi ludzie, jak i nas...

Ulubiony kolor Sycylijczyków.

      Mój ulubiony kolor to zieleń i turkus. Kiedy jestem w jakimkolwiek sklepie moje zmysły pobudzane są przez te kolory i pierwsze kroki zawsze kieruję ku rzeczom w tych barwach. Kolory kojarzą mi się z określonymi postaciami, miejscami i zachowaniami. Tutaj otoczona jestem kolorem różowym i jego odcieniami. Nie wiem, czy róż to ulubiony kolor wszystkich Włochów, ale Sycylijczyków, a zwłaszcza Palermitan (czy tak się mówi na mieszkanców Palermo, hm?) na pewno tak.       Kolor różowy to tło flagi miasta, które powiewają w wielu miejscach w Palermo. Ostatnio widziałam rząd flag, w tym różową z czarnym, na targu staroci i w Sferacavallo, które jest jego częścią.  Różowe koszulki noszą piłkarze drużyny Palermo (podobnie Juventusu Turyn).       Wystawy sklepowe uginają się od ubrań i rzeczy w kolorze różowym. Obecnie i tu panuje moda na Hello Kity, ale coś, co wyróżnia wyspę(przypuszczam, że całą Italię) od reszty św...

Targ staroci w Palermo / Mercato delle pulci.

     W Palermo jest wiele miejsc z przedmiotami zwanymi starociami. Nie wolno jednak mylić ich z antykami. Często w sklepach i ulicznych targach wśród antyków znajdują się stare, ale niewartościowe, a po prostu zniszczone rzeczy, które nawet nie mają wartości sentymentalnej skoro znajdują się w takim miejscu.       Codziennie otwarty jest targ Pulci Mercato w bocznej uliczce Alberto Amedeo. To ulica z budynkami jak z barakami z blachy, która nie zachęca wyglądem do odwiedzania, ale jest tam wiele przeróżnych szpargałów. Wiele z nich chyba od lat tam leży, o czym świadczy warstwa kurzu na nich i wokół.       Można tam znaleźć mnóstwo bibelotów, w tym całkiem ładne figurki do szopki Bożonarodzeniowej i stare pocztówki. Podobały mi się lampy i stary telefon chyba z lat dwudziestych ubiegłego wieku. Jakby lepiej poszperać to można też umeblować swoje mieszkanie. Są tam fotele, krzesła, etażerki, komody, stoły i szafy. Nawet radio i...